Previously on cristoforo.blog.pl

Dodano 2 stycznia 2015, w Bez kategorii, przez autor

Kubu.
37 lat.
Gej.
Mieszka w Warszawie, chociaż dla złośliwych ciekawsze może być to, że mieszka z mamą.
Z twarzy podobny zupełnie do nikogo (chociaż kiedyś wmawiano mu podobieństwo do Stevena Seagala).
Stan zdrowia: podły. Chodzący atlas chorób skóry i niekontrolowanej sarkoidozy.
Praca nie pozwala mu się wyspać (bo od rana), ani prowadzić barwnego życia towarzyskiego (bo do późna), za to daje mu bezsensowne okienka w środku dnia, takie sobie wynagrodzenie i dużo satysfakcji.
Robi doktorat, chociaż ostatnio ze względu na nadmiar pracy głównie nie robi doktoratu.
Od kilku miesięcy spotyka się z uroczym marudą, czym chyba wzbudzają zdziwienie wśród znajomych obu stron.
Lubi filmy (wszystkie) i seriale (z wyjątkiem medycznych i sądowych).
Kiedyś dużo czytał, teraz już tylko dużo wydaje na książki.
Lubi swoje wewnętrzne dziecko.
Chce pojechać wszędzie.

 

hmmm

Dodano 2 stycznia 2015, w Bez kategorii, przez autor

a może reaktywacja?

 

le werdykt

Dodano 3 marca 2014, w Bez kategorii, przez autor

ok, może i blog jest trupkiem, ale oskarów nie da się zignorować :)
Jestem solidnie obejrzany. Braki odczuwam w obcojęzycznych (widziałem tylko dwa tytuły) i dokumentach, no ale one mnie aż tak nie kręcą.

Moje własne oscary przyznaję jak następuje:
Efekty specjalne: Grawitacja ofkors.
Najlepsza piosenka: Pharrell Williams Happy
Najlepsza muzyka: Ona
Najlepsze kostiumy: Wielki Gatsby
Najlepsza scenografia: (moim zdaniem powinni rozdzielić tu scenografię na faktyczną i robioną w kompie, bo to zupełnie inna bajka. no chyba, że tę komputerową wrzucamy od razu do efektów specjalnych). W każdym razie dla mnie wygrała Ona (a komputerowo Grawitacja).
Najlepszy montaż: Grawitacja
Najlepsze zdjęcia: trudny wybór, ale załóżmy jednak, że Nebraska. Połowę kadrów z tego filmu chciałbym mieć w dużym formacie na ścianie.
Najlepszy film obcojęzyczny: Polowanie. W przeciwieństwie do przereklamowanego filmu Sorrentino, Duńczykom udało się zrobić naprawdę poruszający film.
Najlepszy film animowany: Krudowie
Najlepszy scenariusz adaptowany: Tajemnica Filomeny (wspaniałe ujęcie tematu, z którego łatwo można było zrobić łzawy smut)
Najlepszy scenariusz oryginalny: Ona (ale Nebraska depcze po piętach)
Najlepszy reżyser: Steve McQueen (chociaż gdyby był nominowany, to powinien otrzymać Jonze)
Najlepsza aktorka drugoplanowa: Lupita Nyong’o (ale wyrazy uznania również dla June Squibb)
Najlepszy aktor drugoplanowy: Jared Leto (bezkonkurencyjny)
Najlepsza aktorka: Cate Blanchett (jeżeli obejrzeć ten film Allena, to tylko dla niej)
Najlepszy aktor: Matthew McConaughey (chociaż DiCaprio i Dern też zasłużyli)

Najlepszy film ja zwykle drogą eliminacji ;) Na pewno nie American Hustle, bo po mnie ten film kompletnie spłynął. Odpada też Kapitan Phillips, chociaż to dobry film, ale mimo wszystko nie oskarowy. Odrzucam też Grawitację (techniczny majstersztyk, ale to w sumie klasyczny survival movie) i Wilka z Wall Street (takich filmów był już pierdyliard).
Pozostałe filmy na pewno mnie w jakiś sposób poruszyły, ale w różnym stopniu i jeżeli miałbym z tego zrobić jakiś ranking to wyglądałoby tak:
5. Witaj w klubie
4. Tajemnica Filomeny
3. Zniewolony
2. Nebraska
A numerem jeden zostaje…. Ona. Mam do tego filmu kilka drobnych zastrzeżeń, ale mimo wszystko zachwycił mnie (niemal) absolutnie. Chcę takich więcej panie Jonze!

 

Kicy bidy i bokha

Dodano 6 grudnia 2013, w Bez kategorii, przez autor

I tak żyję z dnia na dzień, czasem widzę jutro, a jak widzę pojutrze, to już bardzo dobrze.
(Papusza)

I tak oto wiekowa Cyganka po przejściach jednym zdaniem ogarnęła moją filozofię życiową. „Papusza” (książka) i „Papusza” (film) to wysmienity zestaw i całość bardzo siedzi mi w głowie. Może z tego wyniknąć wypracowanie, ale też nie musi. Czas pokaże.

 

sugar dziadzia

Dodano 29 listopada 2013, w Bez kategorii, przez autor

Wiadomo, że w mojej kategorii wiekowej panów można podzielić na zajętych, wolnych acz pierdolniętych i wolnych acz niezainteresowanych (chociaż oni też są pierdolnięci).
Wiadomo też, że chodzenie na randki to rodzaj sportu i jak się nie ćwiczy, to potem efekty są kiepskie.
Tak w więc na bezrybiu poszedłem na randkę z 23-latkiem. Na życzenie owego 23-latka. Ciekawe doświadczenie.
Chociaż ciekawsze jest to, że on teraz chce drugiej randki.
Przesadziłem z byciem uroczym? ;)

 

  • RSS